Człowiek znany w całym Krakowie, wybitny popularyzator sztuki ludowej, rękodzieła I folkloru. Senior wśród organizatorów Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „CEPELIA”, jeden z najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych działaczy na rzecz ochrony i rozwoju ludowej kultury - Bronisław Kurek skończył w maju br. 90 lat. 
- Gdybym miał lepsze zdrowie, jeszcze założyłbym spółdzielnię! – mówi

Dbać o polską kulturę nigdy nie przestanę


Urodzinowy poranek, 5 maja, spędził z właściwą sobie aktywnością - w pociągu z Krakowa do Warszawy, by w południe odebrać gratulacje od przedstawicieli najwyższych władz państwowych. Z listem gratulacyjnym oczekiwał go w swoim gabinecie wicemarszałek Sejmu RP, Eugeniusz Grzeszczak. Następne spotkanie - już przy Nowym Świecie, w Pałacu Prezydenckim - miał z Sekretarzem Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Olgierdem Dziekońskim. Jubilatowi towarzyszyła asysta spółdzielców: prezes „Cepelii” Jan Włostowski z zastępcą Markiem Książkiem, przewodniczącym Rady „Cepelii” i jednocześnie prezesem Zarządu Spółdzielni Nowa Praca Niewidomych Kazimierzem Lemańczykiem oraz opiekunem - lustratorem Michałem Czyżewiczem z Krakowa.


- Skąd ci wszyscy wysocy urzędnicy wiedzą kim jestem? - głośno zastanawiał się Pan Bronisław z właściwym sobie poczuciem humoru, w głębi duszy doskonale zdając sobie sprawę z wartości tego, co zdziałał w ciągu tak długiego życia. 
- Cieszę się, że o mnie pamiętają, ale liczę na jeszcze więcej. Mam już Krzyż Kawalerski i Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Czekam na Order Orła Białego. Czy mam jeszcze szansę go otrzymać? - śmieje się….


  Lista funkcji jakie pełnił jest rzeczywiście imponująca. Był długoletnim prezesem Zarządu Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie i  przewodniczącym Rady Związku „CEPELIA”. To on wymyślił Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej na krakowskim rynku, a później „Cepeliady”, które w latach 70. odbywały się w różnych miastach Polski. W 1983 r. założył Towarzystwo Przyjaciół Kultury Ludowej, które stało się popularyzatorem starych pieśni i strojów regionalnych m.in. poprzez śpiewniki, liczne publikacje, w tym własny miesięcznik „Łan”, którego redagowaniem kierował. Do kręgu inicjatyw Towarzystwa dorzucić należy: „Międzynarodowe Biennale Lalek”, „Wianek krakowski”, inspirowane ukochaną przez Pana Bronisława twórczością Wyspiańskiego „Wesele Krakowskie” - rekonstrukcję wesela Lucjana Rydla połączoną z przejazdem z Bronowic na Krakowski Rynek oraz „Osadzanie Chochoła”, a także święto pieśni ludowej w Szczyrzycu, konkursy dla dzieci i młodzieży: Sprawne ręce i Rozśpiewane szkoły województwa krakowskiego i rzeszowskiego, konkursy na palmy wielkanocne i bukiety kwietne na Matki Boskiej Zielnej…  wiele można wyliczać.

Jubilat zapowiada, że w czerwcu tego roku ma zamiar pożegnać się z ostatnim z tych zaszczytów - funkcją przewodniczącego Towarzystwa Przyjaciół Kultury Ludowej, którą pełni do dziś. Ale najlepiej wspomina pracę przewodniczącego Rady „Cepelii”. Dlaczego? Bo wykorzystując swoje osobowościowe atuty, otwartość i szczery entuzjazm dla sztuki ludowej zdołał w latach 70-tych załatwić ogromne środki na rozwój „Cepelii” i polskiej kultury. - Wspólnie z Tadeuszem Więckowskim, ówczesnym prezesem, stworzyliśmy potęgę - wspomina -  140 spółdzielni i 360 sklepów, liczne inicjatywy naukowe i artystyczne. Dziś to tylko cień tamtego przedsięwizięcia. 

Dlaczego? - Pan Bronisław twierdzi, że przyczyny szukać trzeba znacznie głębiej niż w ekonomii i podatkach. Należy przede wszystkim odbudować mentalność ludzi, który odeszli od swoich korzeni.

Towarzystwo Przyjaciół Kultury Ludowej zaczyna już od najmłodszych - mówi. - W naszych konkursach rysunkowych bierze udział 70 przedszkoli. Uczymy dzieci tradycyjnych pieśni i szacunku dla wielkiej polskiej literatury. Takie działania są absolutnie niezbędne, bo już dziś bywając w szkołach widzę, jak bardzo spada poziom wykształcenia patriotycznego. Niekiedy uczniowie nie znają nawet Hymnu Narodowego, nie mają kontaktu ani z poezją, ani z wartościową muzyką. Chcemy zachęcić ich do czytania. Mamy już zgodę, by na jesieni tego roku zorganizować „Izbę Poezji” - konkurs recytatorski dla młodzieży poświęcony wierszom ks. Jana Twardowskiego, którego setna rocznica urodzin przypada w tym roku. 11 czerwca br. na Rynku Krakowskim organizujemy Święto Stroju Ludowego z rekonstrukcją „Wesela” oraz przysięgi Tadeusza Kościuszki. To ogromna impreza z udziałem szkół, zespołów ludowych i Kół Gospodyń Wiejskich. Pragnę zdobyć jak najwięcej sympatyków dla tradycji ludowych 
i narodowych - temu poświęciłem swoje życie i zamierzam poświęcić wszystkie dni, które mi jeszcze pozostały.    



  Patrząc na Jubilata można być pewnym, że nie żartuje i kulturze odda swoje ostatnie siły. Zresztą jest z tego znany - choćby wśród sąsiadów. W wigilię Bożego  Narodzenia, ubrany w krakowską czapkę i sukmanę, z opłatkiem i słodyczami odwiedza mieszkańców w swojej klatce. Ludzie na to czekają, wypytują, o której przyjdzie. Dodać trzeba, że Pan Bronisław oprócz krakowskiej sukmany ma jeszcze szlachecki kontusz, jak przystało na zasłużonego czlonka Bractwa Kurkowego. - Uwielbiam Kraków i całą jego bogatą kulturę. Najwybitniejszym krakowianinem jest dla mnie Jan Paweł II, ale chyba równie mocno kocham Stansława Wyspiańskiego. Od 30 lat walczę o umieszczenie jego pomnika na Placu Szczepańskim, gdyż artyście tej klasy należy się godne miejsce - dodaje.

Klementyna Zygarowska